True school – co to tak naprawdę jest? #policja_truskulowa

truskul

True School, czy jak kto woli potocznie „truskul” – nie trzeba być żadnym poliglotą, by ogarnąć, że oznacza to tyle co prawdziwa szkoła. Zauważyłem, że już od dłuższego czasu panuje moda tzw. „jebania truskulu” na rzecz nowych trendów w rapie, czy szeroko rozumianego gatunku newschool, gdzie jest to widoczne w licznych komentarzach na youtube, czy fejsie. Problem polega na tym, a przynajmniej tak mi się wydaję, że w głównej mierze bierze się to z braku świadomości czym trueschool jest. Niedawno przy okazji marnowania życia podczas aktywnego scrollowania fejsbuczka ukazał mi się mem (wrzutka pod akapitem), którego właściwie nie ogarniam, czy miał być pstryczkiem w nos, w stronę truskuli, czy po prostu zwykłą beczką, bo mnie osobiście na pierwszy rzut oka rozbawił dosyć mocno, mimo, że większość kawałków jakie grają w moich głośnikach mają wydźwięk truskulowy. Dlatego jako główny komisarz truskulowy biorę sobie za zadanie, aby wyjaśnić wam czym on jest.

komisarz-truskulowy

True school ogółem i jego brzmienie…

True school to kwintesencja prawdziwego, jak i klasycznego rapu. Jednym z głównych powodów dlaczego tak jest, a nie inaczej jest to, że swym brzmieniem najbardziej nawiązuje do swojego starszego brata, jakim jest Old school. Nie eksperymentuje za bardzo z nowymi gatunkami muzyki(mowa o muzyce elektronicznej, choć jakaś perełka pewnie i by się znalazła), a skupia się głównie na zapętlonym bicie, czyli tzw. loopie(pętla),  gdzie główną inspiracją są m.in. takie gatunki jak jazz, funky, muzyka klasyczna, stare przeboje rockowe lub popowe, czy nawet reggae.

Jeśli chodzi o warstwę muzyczną tego gatunku, to są to cięte sample nieraz z towarzyszącym im szumem z czarnych, winylowych płyt, bity składające się z często z mocnych, brudnych kicków, hi-hatów, werbli i oczywiście bassu (tzw. boom bap), a na to wszystko, jako wisienka na torcie – cuty, które wychodzą spod zwinnych rąk dejotów. Przykłady artystów od których możemy usłyszeć takie produkcje to m.in Apollo Brown, DJ Premier, Mr. Green Pete Rock, czy 9th Wonder, a z naszego podwórka to Noon, Soulpete, Patr00 czy O.S.T.R. Warto dodać, że takie bity oprócz pociętych sampli mogą być również grane z różnego, muzycznego sprzętu jak np. AKAI, o czym umiejętnie rymuje ostatni stąd nadmieniony producent, jak i oczywiście raper w kawałku „O robieniu bitów”.

Jeśli chodzi o cechy jakie charakteryzują nawijkę pod takie pętle, to nawiasem mówiąc są to m.in „styl, flow, oryginalność„, skillsy, a w tym zabawa słowem, wordplay’e, techniczne i niebanalne rymy, rozkminkowe wersy, punchline’y , wyszukane metafory, jak i również zwykły luz bez zbędnego specjalnego spuszczania się nad formą.

Treść, przekaz, przesłanie, mesydż, łooootewa…

Przyjęło się u nas, że truskule to nudne zamulanie o problemach, nauka tego jak masz żyć, bloki, ulica, ławki itd. – Jeśli widzisz, że ktoś tak pierdoli świadczy to o tym, że jest jebaną amebą umysłową i uwierz mi, że nie wie o czym mówi. Owszem, zdarzają się takie numery i to nawet nierzadko biorąc pod uwagę polski old school, ale gdy ktoś podciąga pod trueschool takie składy jak te np. spod szyldu CS, no to serio, nóż w kieszeni…

Truskulowelove” to przede wszystkim hołd i szacunek dla starej szkoły, hip-hopu i jego korzeni. Jeden z nielicznych, jak może i nawet jedyny gatunek rapu, który wciąż próbuje trzymać w ryzach wszystkie z czterech elementów, nadając całej kulturze jej pierwotny sens. Przez całe kawałki o takiej tematyce, jak i również w licznych nawiązaniach czy to np. do bboyingu, czy graffiti w trackach o treści niezwiązanej z hip-hopem. Ośmielę się wysunąć tezę, że True School to taki „nowy Old School”, gdzie zamiast „prostych rymowanek”, które wypluwał MC jako „dodatek” dla Dj’a, do imprezy, technika niesie prym, a role DJ-MC się dość znaczącą odwróciły, no i dodatkowo rap wciąż jest nierozłącznym elementem hip-hopu, a nie tworzy sobie jakiejś oddzielnej subkultury.

Polski oldskul, to w większej części truskul – myślę, że takich składów jak Echo, Grammatik, Fenomen, czy duet Pezeta z Noonem nie trzeba nikomu przedstawiać (wymieniłem tylko tak na szybko kilka składów, wiadomo, że jest ich o wiele więcej). Wiadomo, że na tych projektach nie ma zbytnio popisu lirycznego (mam tu na myśli skillsów), ze względu tego, że polska scena wtedy stawiała pierwsze kroki, choć mimo tego moim zdaniem Pezet naprawdę dawał rade, biorąc pod uwagę, że był chyba jednym z pierwszych raperów, którzy zaczęli latać na podwójnych. Sądzę, że stąd ta opinia, że „prawdziwa szkoła” to tylko zamulanko…

Ale czy truskul to rzeczywiście same smuty, lub nawijka o korzeniach?

Oczywiście, że kurwa nie, przecież bym was nie okłamał kilka akapitów wyżej! Pierwszym przykładem na to jest legendarny i moim skromnym zdaniem najlepszy raper jakiego wypluła polska ziemia, czyli nie kto inny jak SMARKI SMARK.  Kto nie zna tego Pana niech lepiej jak najszybciej odrobi zadanie domowe.

Nie będę się tu rozwodził jakoś szczegółowo nt. treści, o których nawijają truskulowcy, bo pierwsze mimo, że kocham taki rap nie jest moją żoną(bym się nie musiał z nią rozwodzić he he, ale śmieszne 🙁 ), a po drugie ten artykuł byłby zbyt obszerny, także streszczając jak najkrócej. Truskule nawijają o wszystkim, co dzieję się w ich życiu, bez pierdolenia zmyślonych farmazonów – od imprez, po miłość, czy doświadczenie życiowe jakie zdobyli na swojej drodze oraz kawałki o przysłowiowej „dupie Maryny” i gdzie oczywiście popis skillsów nie może zabraknąć bragga nawijek, także niezależnie od okoliczności zawsze znajdzie się muzyczka na dany dzień. Podam kilku artystów z Polski, których bez skrupułów można podciągnąć pod PL truskul – ww Smarki Smark, Brudne Serca, Dinal, 834, Reno, JWP,  Gruby Mielzky, Bonson, Na pół etatu, Ortega Cartel, Pyskaty i wiele, wiele innych.

Jedni robią głupotę, a my robimy true school” – czyli czym true school nie jest?

Przede wszystkim nie jest niczym „skrtpodobnym”, ale jest to tak oczywiste, że cały niuskul po prostu odłóżmy na bok. Zajmijmy się lepiej rapami, które niesłusznie nazywane są truskulem. Jak już nadmieniłem wcześniej nie jest nim rap spod szyldu CS, czy rap np. Pei – choć płytka „Na legalu” jak najbardziej wpisuję się w ten nurt,a oprócz tego może z kilka pojedynczych numerów jak ten z Jeru the Damaja i Ostrym „Oddałbym”.

Wszystkich uliczników wpisałbym raczej w gatunek „hardcore rap”, gdzie jest on poniekąd takim polskim odzwierciedleniem amerykańskiego gangsta rapu, ale wiecie jak jest, spójrzcie na to „odzwierciedlenie” raczej z przymrużeniem oka;), lecz pod truskul w żadnym wypadku bym tego nie podciągał, a także wszystkie inne Chady, powracające na jeden sezon dinozaury i kurwa chuj wie co jeszcze, niestety, ale to nie to.

Jakkolwiek to zabrzmi True School nie jest również gównem, a dokładniej na myśli mam to, że jeśli jakiś nołskill (nawet ten, któremu nie brakuje fame’u) wpadnie na samplowany bit, to często obrywa się całemu gatunkowi, a wpierw trzeba zadać sobie pytanie czy to, co robi w ogóle jest rapem? Pierwszy na myśl, kto to mi przychodzi jest choćby Zbuku. Nie da się być dobrym raperem nie będąc wpierw świadomym słuchaczem i choć ta zasada obowiązuje każdy podgatunek rapu, to przy truskulkach jest to fundamentalna podstawa.

A czy jeśli jakiś raper przeskoczy na niuskulowe brzmienia dalej jest truskulowcem?

To zależy tak naprawdę od tego, czy to tylko eksperyment, jeden większy projekt, może odskocznia w stylu raz na jakiś czas, czy ogólne wypięcie się na korzenie i podążanie za tym co dyktuje mainstream zza oceanu.W przypadku pierwszych nie sądze – dobrym przykładem jest Spinache, który od czasu do czasu wskoczy na coś nowego, ale gdy przyjdzie mu położyć wersy na bicie Patr00 pozostawia po sobie ogień. W przypadku tego ostatniego, „no to bardzo mi przykro” i doskonałym przykładem jest tu Białas.

Śmieszy mnie termin raperów, który brzmi mniej więcej tak: „spłaciłem swoje długi w podziemiu„, ale co z tego, gdy przy aktualnej działalności zadłużasz się na nowo i to na wiele więcej? Cóż… jak nawinął pewien raper – „Gdy w grę wchodzi hajs, to reguły giną” i na tym przykładzie możemy zobaczyć, że niestety, ale jest to prawda.

Trueschool za oceanem.

Termin Trueschool nie jest aż tak popularny za oceanem jak u nas w Polsce. Dzieje się tak, choćby dlatego, bo mają tam o wiele bardziej zróżnicowany rap. Dla przykładu taki Gang starr -my od razu kojarząc bity Premiera zakwalifikowalibyśmy to pod truskul, oni natomiast mają inną nazwe – Jazz-rap, lub Jazz-hop. Natomiast w odniesieniu do wszystkich rzeczy, o których napisałem wyżej, większość słuchaczy na tamtym krańcu świata określają takie rzeczy terminem „real hip-hop„, a sam „true school” rozumieją w kontekście czegoś pomiędzy starą, a nową szkołą rapu.

Podsumowując

True school, to synonim klasycznego rapu tzw. klasyka gatunku, na zazwyczaj ciętych samplach w połączeniu z perkusją, na zapętlonym loopie. Treść, jak i forma są równo stawiane na piedestale, choć w praktyce różnie z tymi proporcjami bywa, w zależności od danego rapera, czy klimatu numeru. Truskulowy mesydż to nie tylko rapy dla smutnych chłopców i dziewczynek, a wszystko czego dusza zapragnie, plus oczywiście liczne  nawiązywania  do korzeni oraz kultury Hip-Hop, dzięki czemu jest swego rodzaju łącznikiem między wszystkimi elementami.

Temat tak naprawdę zdążyłem tylko ugryźć, ale mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu zdołałem komuś przybliżyć ten temat, jeśli był w nim zielony. Osobiście nie widzę niczego złego w szufladkowaniu rapu, pod warunkiem, że robimy to świadomie, a nie dla beki by komuś pocisnąć, niczego z tego nie rozumiejąc, powtarzając tylko usłyszane gdzieś slogany, choć coraz częściej możemy zauważyć mieszane style, gdzie raperzy, jak i producenci starają się robić jak najbardziej wykręcone rzeczy, przez co przy niektórych numerach ciężko podpiąć jakąkolwiek etykietę, co oczywiście się bardzo ceni!

Zgadzacie się z tym co napisałem? Może byście coś dodali? Śmiało podzielcie się swoją opinią na ten temat w komentarzach!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Newsletter FLAVAH

Jeśli chcesz, aby wpisy o hip-hopie i nie tylko pojawiały się częściej, zapisz się do newslettera(nie zaspamuje Twojej skrzynki) lub polub social media FLAVAH (FB najbardziej aktywny)! To zawsze dodaje motywacji ;))

Please wait...

Dzięki za zapisanie się!